Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agatha Christie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agatha Christie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 grudnia 2011

Lady Agatha w dwóch odsłonach


Jakiś czas temu udało mi się (w końcu) przeczytać dwie pozycje o życiu Królowej Zbrodni. Pierwszą z nich jest "Autobiografia", drugą natomiast "Sekretne zapiska Agathy Christie" Johna Currana.
"Autobiografia" to wspomnienia autorki, spisywane przez dwie dekady (wydane zostały w połowie lat 60-tych). Bardzo szczegółowe są zapiski dotyczące dzieciństwa i młodości, człowiek ma wrażenie, że próbuje ona utrwalić każdy najmniejszy strzęp dawnego świata. Chwilami wydawało mi się przez to, że książka jest zbyt szczegółowa.
Okres po drugiej wojnie światowej zamyka za to w jednym rozdziale.
Czy są to zapiski szczere? Moim zdaniem tak. Pisarka przyznaje się do własnych wad, otwarcie pisze także o depresji, która dopadła ja po śmierci matki. Książkę można czytać jako powieść obyczajową i/lub dokument historyczny nawet bez znajomości twórczości kryminalnej autorki. Jak zwykle atutem jest jej lekkie pióro i zmysłobserwacyjny.

"Sekretne zapiski...." mimo luksusowego wydania okazały się natomiast ciężką przeprawą. Są to bowiem notatki na kolanie, często oderwane, jednozdaniowe listy bohaterów, pomysły w punktach (notatki zawierały także listy zakupów i ćwiczenia kaligraficzne córki, ale to John Curran nam już darował). Czapki z głów, że Curran potrafił je odcyfrować, a nawet zaprezentować w miarę strawnej dla czytelnika formie. Jednak nawet w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu. "Zapiski..." w przeciwieństwie do "Autobiografii" to pozycja li i jedynie dla zagorzałych fanów Agathy Christie, tych, którzy czuliby się na siłach, żeby z marszu wziąć udział w "Wielkiej Grze" na temat jej twórczości.
Z książki dowiemy się jaki styl pracy miała Agatha, nie jest to natomiast kompletne kompendium jej twórczości (widziałam recenzje, gdzie czytelnicy właśnie na to narzekali).

Czego dowiedziałam się o Lady Agacie po lekturze obydwu opasłych tomów? Poniżej garść zaskakujących ciekawostek. Uwaga: postanowiłam nie robić podziału na źródło informacji. Także dlatego, że niektóre się powtarzają:).

  • Agatha Miller nie była "dziecięciem pieszczonym" (określenie JIK-a), rodzice niespecjalnie dbali też o jej edukację. Matka na przykład uważała, że córka nie powinna uczyć się czytać przed ósmym rokiem życia- nic dziwnego, że przyszła pisarka w końcu nauczyła się czytać sama. Także rozwijanie tzw. kreatywności w domu Millerów raczej leżało i kwiczało. Wynikało to pewnie głównie z faktu, że matka wytraciła parę na starsze rodzeństwo Agathy. Za zdolną uważana była najstarsza Margaret, jej młodszej siostrze natomiast przyklejono etykietkę ... "powolnej".
  • Pisarka była introwertyczką, nienawidziła publicznych wystąpień.
  • Przez większa część życia była osobą dość konwencjonalną, "wyluzowało" ją chyba dopiero drugie małżeństwo z Maxem Mallowanem. Zresztą młodszym od niej o półtora dekady.
  • Pisanie kryminałów było przypadkowym wyborem, który przyjął się na czytelniczym rynku. Autorka próbowała także innych form i gatunków, próbując wypromować np. ... sztukę o kazirodztwie. Nie spotkała się ona jednak z zainteresowaniem wydawców i producentów. Sama autorka przyznaje, że kilkadziesiąt lat później sztuka trafiłaby w swój czas (a w XXI wieku to już na pewno).
  • Ceniła autorów także bynajmniej niekryminalnych, w tym Muriel Spark i Grahama Greene'a (to tak, jak ja:)).
  • Nie ukrywała, że czuje się literackim rzemieślnikiem. Zresztą - gdy na dobre wkraczała na rynek, była już samotna matką, a umiejętność taśmowego produkowania kryminałów - jej jedynym kapitałem.
  • Być może tez z tego powodu długo hołdowała zasadzie: "Ciasto-pieniądz". Nie brała np. udziału w literackich zabawach Klubu Detektywów (skupiającego najbardziej znanych wówczas autorów kryminałów), stwierdzając, że czas i wysiłek, jaki włoży w zbiorczo napisaną książkę woli poświęcić dziełom własnym.
  • Metoda pisarska: książki zazwyczaj powstawały wokół jednego kluczowego detalu, np. dotyczącego scenerii. Wiele nowatorskich pomysłów (choćby dotyczących nietypowego rozwiązania zagadek) rodziło się często w trakcie licznych przeróbek i zmian koncepcji.
  • Autorka starała się pisać tylko o tym, co zna. Zdarzyło się np. zdyskwalifikować pomysł uczynienia jednym z bohaterów członka rządu, gdyż uznała, że nie wie zbyt wiele o ministrach.
To by było na tyle, zainteresowanych odsyłam do obydwu książek;)

sobota, 10 września 2011

"Śmierć na Nilu" - Agatha Christie


Jeśli nie wiadomo, co czytać, warto po raz kolejny sięgnąć po klasykę... kryminału. Już po pierwszych stronach "Śmierci na Nilu" poczułam, że wchodzę w stan głębokiego relaksu. Ponieważ czytałam te książkę po raz trzeci, trudno było mówić o śledzeniu wątku kryminalnego (niestety, bardzo dobrze pamiętam, kto zabił), zamiast tego potraktowałam ją jako historię obyczajową.
Linnet Ridgeway jest milionerką i celebrytką, jej twarz znają czytelnicy gazet w całej Europie. Pewnego dnia odzywa się do niej jej przyjaciółka z pensji - Jackie:
"-Jackie prześladował okrutny pech.(...) Ojciec odszedł do innej kobiety, zaś matka straciła cały majątek podczas krachu na nowojorskiej giełdzie. Jackie została bez grosza, nie mam pojęcia, jak radziła sobie przez ostatnie lata. [Linnet]
Joanna zajęta była polerowaniem (...) paznokci.(...)przechyliła głowę, żeby należycie ocenić swoje dzieło.
- Kochanie, to może być dość kłopotliwe- wycedziła.-Ilekroć moich przyjaciół zaczyna prześladować pech, natychmiast z nimi zrywam. Może to okrutne, ale oszczędza masę kłopotów na przyszłość. Tacy zawsze chcą pożyczać pieniądze albo biorą się do projektowania mody i trzeba pod przymusem kupować od nich potem koszmarne kreacje. Albo malują ręcznie klosze do lamp lub jedwabne szaliki." [1]
Hmmm, czyżby ktoś ze znajomych Agaty Christie zmuszał ją do kupna szalików? Przemądrzała Joanna ma jednak rację, od wizyty Jackie rozpocznie się seria niefortunnych zdarzeń, zakończona serią morderstw.
Zanim padnie pierwsza ofiara i do akcji będzie mógł wreszcie wkroczyć niezastąpiony Hercules Poirot, sporo dowiemy się o życiu brytyjskich klas uprzywilejowanych. Polecam:).

[1] "Śmierć na Nilu" - Agatha Christie, Warszawa 1977, s 9

środa, 27 kwietnia 2011

"Opowiedzcie jak tam żyjecie"- Agatha Christie


W 1930 Agatha Christie, wówczas juz dość znana 40-letnia pisarka w trakcie podróży po Bliskim Wschodzie, poznała 26-letniego archeologa, Maxa Mallowana. Wspólne zwiedzanie wykopalisk zakończyło się małżeństwem, dla pisarki oznaczało to także zmianę trybu życia. Do wybuchu drugiej wojny światowej miała okazję wielokrotnie towarzyszyć mężowi w kolejnych ekspedycjach. Efektem tych wypraw jest "Opowiedzcie, jak tam żyjecie"- nasycona humorem relacja z Bliskiego Wschodu.
A do tych wycieczek inaczej niż z humorem podchodzić się nie dało. Oznaczały one bowiem ciągłe niewygody, noclegi w złych warunkach sanitarnych, choroby i użeranie się z pracownikami.
"Max cierpi z powodu pcheł jeszcze bardziej niż ja. Pewnego dnia w szwach jego spodni znajduję i bezlitośnie morduję 107 pcheł. (...) Wydaje się, że mnie przypadają tylko nadmiarowe pchły, te, które nie potrafiły dobrać się do Maxa. Moje pchły są drugiej klasy, gorsze, niezdolne do skakania wysoko!"
W relacji Lady Agathy brzmi to jednak wszystko jak przygoda i niekończący się ciąg skeczy.
Nawet różnice kulturowe nie są jej straszne. Zamiast zamartwiać się, czy była dostatecznie poprawna politycznie, pisarka postanawia je po prostu obśmiać.
"Kurdyjka wynurza się ponownie ze swojej lepianki i wymyśla mężowi (...). Kurd, wielki, przystojny mężczyzna, wzdycha ze smutkiem. Któż chciałby być mężem Kurdyjki?
Istnieje powiedzonko, że jeśli Arab obrabuje cię na pustyni, pobije cię, ale zostawi przy życiu. Natomiast gdy obrabuje cię Kurd, zabije cię dla samej przyjemności zabijania.Być może trzymanie pod pantoflem w domu, pobudza do dzikości poza domem."
Powyższe cytaty to niewielka próbka jej możliwości, większość anegdot jest po prostu za długa do przytoczenia.
Zachęcam do tej wyprawy do innego świata, w dodatku z tak niezwykłym przewodnikiem. Idealna lektura na chandrę:).