Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muriel Spark. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muriel Spark. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 stycznia 2013

I Ty zostaniesz emerytem: Jonathan Franzen i Muriel Spark oswajają ze starością

"Korekty" Jonathana Franzena to powieść obyczajowa o starzejącej się parze i trójce ich bardzo pokręconych dzieci. Trzydziesto- i czterdziestolatki przeżywają problemy znane dotychczas nastolatkom - nienawiść do siebie, eksperymenty erotyczne i narkotyczne, tworzenie sztucznych problemów. Zaczęłam podejrzewać, że książka jest o tym, że okres dojrzewania w XXI wieku przesunął się o jakieś 20 lat w stosunku do tego, który znamy z podręczników psychologii.
Na drugim biegunie mamy starzejących się rodziców, w tym chorego na parkinsonizm ojca. Niestety - manewr z wycofaniem dorosłych dzieci do roli nastolatków, sprawia, że to wcale nie jest książka o radzeniu sobie z chorobą i nieuchronnym odejściem bliskich, a raczej zapis wierzgania starych koni i bicia głowa w mur w wykonaniu siwowłosych seniorów.
Plusem jest stworzenie spójnego świata. Drugo- i trzecioplanowe postaci przewijają się w tle indywidualnych historii wszystkich członków rodziny.
Wyczuwa się też autorskie poczucie humoru, aczkolwiek mam wrażenie (nie znając oryginału), że część z niego zagubiła się w tłumaczeniu.
Największym minusem, przynajmniej dla mnie, była autorska skłonność do turpizmu. Gdzie tylko się da, autor dodaje do potrawy nieco sosu z ekskrementów i/lub płynów ustrojowych. Ja oczywiście rozumiem, że starość nie radość i człowiek musi wtedy czasem skorzystać z basenu bądź kaczki. Nie dziwi mnie także, że młodość nie wesele i czasem można poczuć potrzebę, żeby ostro się zeszmacić. Na każdy temat można jednak napisać z wyczuciem, tu go chyba jednak zabrakło.


Wybrane cytaty z książki w biblionetce.
Recenzja autorstwa młodej pisarki.

O tym, że można inaczej, przekonuje Muriel Spark w swoim "Memento mori". Opisanie przez nią staruszkowie także cierpią na liczne dolegliwości, ale dzięki temu, że autorka nie opisuje ich w każdym szczególe, można się skupić na fabule i docenić choćby jej zmysł obserwacji, dzięki któremu świetnie uchwyciła charakterystyczne detale zachowań seniorów. Jednocześnie udało jej się pokazać starość jako fenomen i swoistą tajemnicę, a nie nader nieestetyczny i budzący odrazę proces, który trwa zbyt długo. Zarówno dla młodszych bohaterów jak i dla czytelników. Pewnie zresztą taki jest właśnie cel tego ćwiczenia. w przypadku "Korekt". Wmówienie w odbiorców odrazy do starości.

W pojedynku Młody i Modny Autor Amerykański contra Nieżyjąca i Niezbyt Modna Autorka Brytyjska, wygrywa ta druga. Kiedyś muszę zorganizować kolejną rundę w wykonaniu którejś z nowych amerykańskich gwiazd powieściopisarstwa i jakiegoś zakurzonego Brytola/Brytyjki. Ciekawe, czy wynik będzie dokladnie taki sam:).

źródło obrazków: 1. lubimyczytac.pl; 2.bookboxoxford.wordpress.com

.

piątek, 22 kwietnia 2011

Dla miłośników panny Brodie

Nie, nie będzie kolejnej opinii. Fala uderzeniowa recenzji "Pełni życia Panny Brodie" Muriel Spark przewaliła się ostatnio przez blogi. Można o niej poczytać u Dabarai, Zacofanego w lekturze, Lirael, a jeśli ktoś czuje niedosyt- zostaje jeszcze lektura dyskusji na blogu Czytanki.anki.
Wygląda na to, że historia ekscentrycznej nauczycielki z brytyjskiej szkoły prywatnej w tatach 30-stych trafiła w czytelnicze zapotrzebowania. Słowem- wirtualne stadko panny Brodie rośnie w siłę:).
Zupełnym przypadkiem trafiłam wczoraj w antykwariacie na autobiografię autorki- "Curriculum vitae".

Oczywiście nie zdążyłam jeszcze przeczytać, znalazłam natomiast ciekawe szczegóły dotyczące pierwowzoru panny Brodie, czyli panny Kay. Wnioski po tej uzupełniającej lekturze są następujące - wyobraźnia pisarska nie ma granic, nawet, gdy twórca czerpie pełnymi garściami materiał z prawdziwego życia.
Na prośbę Ani z czytanek.anki wrzucam skany (a raczej zdjęcia) z interesującego fanów panny B. fragmentów. Sprawdziłam- dają się czytać. Fragment niestety dość spory, ale wrzucam go w całości, gdyż tylko tak da się wychwycić wszystkie smaczki.














poniedziałek, 28 lutego 2011

Ballada o Peckham Rye- Muriel Spark



Co by było, gdyby Holly Golighty była facetem...
Dougal Douglas był legendą Peckham (nudnego robotniczego przedmieścia Londynu)- pojawił się znikąd, zaprzyjaźnił się z kobietami, zrobił sobie kilku wrogów wśród miejscowych twardzieli. Lokalni biznesmeni jedli mu z ręki i obsypywali pieniędzmi, ich żony spędzały z nim czas na zwierzeniach. Wyciągnął na światło dzienne kilka konfliktów i ukrytych namiętności, zostawił za sobą jedną porzuconą narzeczoną i jednego trupa (przy czym nie była to jego narzeczona, jak również nie przyłożył osobiście ręki do niczyjej śmierci).
A potem nagle zniknął (chodzą słuchy, że podobnie jak jego damską odpowiedniczkę- Holly, widziano go w Afryce). W Peckham została tylko jego legenda.
Czy taką legendę ma również Twoja miejscowość? Na pewno tak, nawet, jeśli mieszkasz w jeszcze nudniejszym miejscu niż Peckham.

Muriel Spark, to kolejna autorka odgrzebana na strychu. Pisze dość różnorodnie, niektóre jej książki mają zacięcia kryminalne, inne obyczajowe, ta jest pastiszem ballady. Wszystkie podszyte są dyskretnym (i najlepszym, bo brytyjskim) humorem. Jeśli łapie was faza, że kompletnie nie macie co czytać, zamiast narzekać, warto wtedy odgrzebać jakąś książkę tej autorki.




źródło zdjęcia