"Gazeta lokalna" to izraelski "babski kryminał", porównywalny jakością z gwiazdami kryminału... rosyjskiego- Marininą i Małyszewą.W roli głównej występuje 30-letnia dziennikarka z Beer Szewy- Lizzie Bahidi- mocno zaabsorbowana pracą w swojej gazecie, a po godzinach zmuszona zajmować się swoim powikłanym (jak na singielkę) życiem rodzinnym.
Jak na dziennikarkę - omnibusa przystało, musi zajmować się także zajmować licznymi kryminalnymi aferami trapiącymi jej rodzinne miasto, a że lokalna policja w przeciwieństwie do Lizzie ma mniej wymagające szefostwo, nasza bohaterka siłą rzeczy jest zawsze krok do przodu.
Oprócz intrygi kryminalnej i galerii malowniczych bohaterów, warto zwrócić uwagę na tło- współczesny Izrael, i kompletnie nietypową mentalność jego mieszkańców- pionierów (kolonizujących nie tak długo wcześniej pustynię), bądź ich potomków. Dla mnie było to jak wycieczka do innego świata.
Polecam w przerwie między poważniejszymi lekturami.
P.S. Inną książką z tej serii jest "Krew mojej konkubiny" - moim zdaniem jeszcze lepsza od "Gazety lokalnej".