Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suworow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suworow. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 czerwca 2014

Żukow - cień zwycięstwa - Wiktor Suworow.



Suworow postanowił w któryms momencie chyba przebić ilością opublikowanych tomów Barbarę Cartland, bo jakas połowa książki to tak nieznośne wodolejstwo, że nawet jego gawędziarski styl autora nie zapobiega atakom ziewania. Wygląda to mniej więcej tak - cytat z autobiografii Żukowa, troche natrząsania się z "geniusza strategii" i konfronttacja z innymi źródłami.
Jak już zaczyna się robić trochę ciekawiej, autor odsyła do kolejnego tomu.
W tym gąszczu łatwo zagubić sedno sprawy, a mianowicie takie, że oficjalna biografia słynnego marszałka ZSRR jest w większości sfabrykowana, składa się z cudzych sukcesów i pomija nader liczne porażki. Okazuje się, że jedyne, w czym generał był naprawdę dobry, to przelewanie krwi swoich żołnierzy, bez drgnienia powieki.
Niepostrzeżenie wychodzi z tego opowieść o mocy propagandy i tworzeniu historycznych mitów.
Pozostajemy przy okazji z pytaniem - ile takich mitologicznych postaci funkcjonuje w naszych dziejach? Na ile nasza wiedza historyczna ma jakiekolwiek oparcie w faktach?



piątek, 16 maja 2014

Hurtownia książek - nowa dostawa.

Czas leci, książek przeczytanych przybywa, tylko na blogu posucha.
Aby nie dopuścić do zastoju - kolejna hurtownia zmajstrowana ze ścinków z Facebooka, gdzie w tym roku pracowicie odnotowuję wszystkie lektury w grupie 52 książki.

 "Złota Mucha" - Joanna Chmielewska

Chmielewska, kobieta wielu pasji tym razem próbuje zarazić swoją miłością do bursztynu (uważajcie, skutecznie:)) i to niekoniecznie takiego w formie biżuterii. Widać, że autorce nie są obce i techniki połowu i podstawy obróbki. Kusi mnie, żeby zaopatrzyć się w podbierak i wędkarskie kalosze i ruszyć na Mierzeję Wiślaną ... w listopadzie. Acha - tak w ogóle "Złota Mucha" to kryminał. Ale tym razem kompletnie nie ważne, kto zabił. Liczy się bursztyn. 
Taki jak ten.


"Kapelusz cały w czereśniach" - Oriana Fallaci

Urocze, aczkolwiek szkoda, że autorka nie zdążyła jeszcze trochę podszlifować tego diamentu. Bo nieco za duży!
Ta 800 stronicowa książka to cztery najciekawsze historie rodzinne z domowego archiwum pani Fallaci. Ponieważ rozgrywają się one w latach 1780-1890, autorka nie bazowała tylko na ułomnej przecież pamięci swojej i swoich bliskich, tylko podparła się dziennikarsko-historycznym śledztwem. Dowiadujemy się niemal wszystkiego nie tylko o jej rodzinie, ale tez o tzw tle - ówczesnej modzie, wynalazkach i cenie jaj w skupie. Moim zdaniem z tym tłem nieco przedobrzyła, zwłaszcza w dwóch ostatnich opowieściach, których z uwagi na chorobę nie zdążyła już sama zredagować. Ale mimo to polecam:). Na przykład przed podróżą do Toskanii. Przynajmniej będziecie wiedzieli, kto stąpał po tych samych kamieniach, o czym marzył i ... jak był ubrany:).


"Nowe Kłopoty z historią" -  Piotr Gontarczyk

Artykuły prasowe z lat 2006-2008, mocno osadzone w źródłach IPN. Min. o prof Baumanie, Reich- Ranickim - niemieckim papieżu krytyki literackiej a także o rosyjskim programie szkolnym nauki historii.Jak to artykuły - łatwostrawne, a czasem trafia się bonus w postaci tematu, o którym człowiek miał wcześniej niewielkie pojęcie.







"Jabłoń" - John Galsworthy

- seria koliber jest niezastąpiona, jeśli chce się szybko nabić licznik przeczytanych książek
- A co do treści, to kojarzy mi się ta piosenka:) https://www.youtube.com/watch?v=404oPn6tudE&feature=kp.







"Dom nad rzeką Moskwą" - Jurij Trifonow.

Trifonow fajnie pisze, pozornie od niechcenia i bez wysiłku. Jednak ja chwilowo podziękuję. Już nawet nie chodzi o mało atrakcyjna radziecką rzeczywistość, ale o wyjątkowo odrażających bohaterów.
P.S. Pisarz nie był żadnym dysydentem, a mimo to sprawnie sobie radził z radzieckimi tematami tabu, a to dzięki eufemizmom. Zamiast zsyłek czy gułagów mamy np. przeprowadzki na północ. O donosicielstwie pisze, jakby to był niemal rutynowy zabieg higieniczny, który każdy człowiek sowiecki przechodzi kilka razy w roku, acz nie od razu z przyjemnością. W dodatku nie widać, żeby Trifonow z trudnymi tematami się krył. Takie to wszystko było oczywiste?


"Następca" - Ismail Kadare

Trochę kryminał, trochę studium tyranii, oparte na faktach. Kontynuacja "Córki Agamemnona", która w swoim czasie nieźle mną trzepnęła, jakoś nie wytworzyła we mnie tego napięcia, co cześć pierwsza. Pewnie dlatego, że powstała w "łatwiejszych" latach 90-tych, nie musiała być już przemycana w pomysłowy sposób na zachód, autorowi za jej opublikowanie już nic nie groziło... A mimo to "Następca" godny jest polecenia, nie tylko dlatego, że temat tyranii zawsze warto sobie odświeżyć, tak ku pamięci. Autor osadza powieść w nurcie albańskiej historii i nasyca ją detalami tamtej rzeczywistości, tak, że kraj przestaje nam się kojarzyć tylko z biedą, mafią i bunkrami.



"Kochana córeczka" i "Od siódmej rano" - Eric Malpass

Wg Tołstoja (słynny początek "Anny Kareniny") wszystkie szczęśliwe rodziny są takie same. Po lekturze Malpassa chciałam początkowo temu zdaniu gorąco zaprzeczyć, ale paradoksalnie, hrabia Lew może mieć rację. Wygląda na to, że wspólnym mianownikiem szczęśliwych rodzin jest co najmniej jeden ekscentryk. Im więcej oryginałów (w wieku od oseska do lekko już nadgryzionego zębem czasu seniora, tym większy poziom familijnego dobrostanu. Cóż, może coś w tym jest:).
A co do samych książek - odstresowywacze wielorazowego użytku, polecam.



"Wyzwoliciele" ("Żołnierze wolności") - Wiktor Suworow

Oparte na wspomnieniach autora migawki ze służby w Armii Czerwonej w latach 60-tych (uwieńczone inwazją na Czechosłowację). Chluba i duma ZSRR nie wydaje się niezwyciężona. Można by się pośmiać z licznych absurdów i szwejkizmów, ale warto zadać sobie pytanie, dlaczego nikt nie ośmielił się tknąć tego papierowego tygrysa?
Podrzucam trop - armia radziecka w trakcie inwazji na naszego południowego sąsiada żywiła się niemal wyłącznie amerykańskimi i  europejskimi konserwami, o ile dobrze zrozumiałam - z pomocy humanitarnej. Jednocześnie USA zwiększało zaangażowanie w Wietnamie. Najwyraźniej więc nie wiedziała lewica, co czyniła prawica.


zdjęcia. 1. antykwariat.waw.pl, 2. wydawnictwoliterackie.pl, 3. multibook.pl, 4,5.lubimyczytac.pl, 6. antykwariatnws.pl, 7.moichlopcy.pl, 8.bestsellery.net


wtorek, 11 lutego 2014

Akwarium - Wiktor Suworow


Witia Suworow był dowódcą małego oddziału czołgistów, kiedy to na manewrach (a był to rok 1969) wpadł w oko pewnemu dobrze ustosunkowanemu podpułkownikowi. Odtąd jego kariera nabrała rozpędu. Z elitarnej jednostki pancernej, do jeszcze bardziej elitarnej komórki wywiadu, przez już w ogóle do potęgi wyselekcjonowany Specnaz po samo creme de la creme, gdzie dostać się jest już prawie niemożnością, czyli wywiad wojskowy GRU w krajach zachodnich, gdzie wysyłano juz tylko najlepszych i najbardziej sprawdzonych (co akurat może nie jest specjalnie pozytywne).
Tyle, że ta droga w górę miała swój niewidoczny aspekt - była jednocześnie drogą do Hadesu. Tak jak życie czołgisty czy komandosa Specnazu miało swój urok i nawet pewną romantykę męskiej przygody, a koszta były stosunkowo niedolegliwe, to zagraniczna placówka okazała się ostatnim kręgiem piekła - zwłaszcza liczne testy na lojalność. Kogo bardziej cenisz - przyjaciela - czy organizację? Swojego mistrza i guru - czy organizację? Błędna odpowiedź oznacza natychmiastową ewakuację do ZSRR i śmierć w wielkich cierpieniach. A ile razy można udzielić prawidłowej odpowiedzi, jeśli nie jest się androidem?
"Akwarium" nie jest wcale antyutopią, choć zwłaszcza końcówka mogłaby pochodzić z Orwella. To przede wszystkim powieść autobiograficzna, nafaszerowana arcyciekawymi szczegółami. A zreszta - pal sześć szczegóły. Jeszcze ciekawszy jest obraz ZSRR - państwa, gdzie wszystko było nastawione na wojnę - gigantyczna armia w stałej gotowości, szpiedzy kradnący na Zachodzie technologie militarne. A w wywiadzie pracował niemal każdy obywatel ZSRR przebywający legalnie za żelazną kurtyną!
No i te slużby. Poziom ich profesjonalizmu był taki, że aż się człowiek zastanawia, czym zajmują się teraz. Bo przeciez GRU istnieje, nawet wcale nie zmieniło nazwy.
Polecam zwłaszcza tym, którzy z zasady nie czytują pewniaków, evergreenów i bestsellerów, bo przecież NA-PEWNO-SĄ-PRZEREKLAMOWANE. Sama żałuję, że przeczytałam "Akwarium" dopiero teraz. Zwłaszcza, że jak dowiedziałam w czasie dyskusji o książce na FB - najlepiej smakuje czytane przed dwudziestką. No to się trochę spóźniłam;).

wtorek, 7 stycznia 2014

Lodołamacz - Wiktor Suworow



Suworow był dawnymi czasy tuzem literatury dysydenckiej i podziemnej czytanym z wypiekami na twarzy. Wypieki te powinny być pewnie warunkowe lub jednostronne, gdyż autor jest wieloletnim pracownikiem radzieckiego wywiadu wojskowego GRU, a instytuacja ta, jak głosi wieść gminna, raczej nie rozwiązuje umów o pracę. Zostaje zatem cień wątpliwości, czy nie pisze  on przypadkiem w ramach zadań służbowych. Dlaczego? Ma na przykład niespotykanie wyluzowany stosunek do Stalina i wyraźnie docenia niektóre jego umiejętności, np. umiejętność układania po swojej myśli klocków polityki międzynarodowej. Uświadomiłam sobie, że ja przeszłam w ramach mojej edukacji odwrotną tresurę. Nazwisko Stalina powinno się kojarzyć jak najgorzej i należy jej wypowiadać wyłącznie przyciszonym tonem, najlepiej chowając się za krzakiem.
Wychodzi na to, że Suworow i jego "Lodołamacz" rzeczywiście wyciągnęli mnie z mojej czytelniczej strefy komfortu.
Ciekawa jest teza książki - Hitler tylko dlatego zaczął wojnę z ZSRR w '41, aby uprzedzić uderzenie Stalina na Niemcy i Rumunię.  A to, że Armia Czerwona tak dramatycznie dała ciała po 22 czerwca '41 wynikało przede wszystkim z tego, że  szykowała się do wojny, ale ofensywnej.  Drobiazgowo udokumentowane, ale mimo natłoku szczegółów militarnych świetnie się czyta. I właśnie dlatego będę wracać do autora. Moja znajomość historii ZSRR jest w tej chwili drugiej bądź nawet trzeciej świeżości, a z Suworowem będę miała sobie ją szansę odświeżyć.