poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Conrad i Huxley - dwa spojrzenia na człowieka


Mam do opisania dwie książki. Obydwie z gatunku tych głębokich, co to można magisterkę na ich temat napisać (conajmniej), obydwie zostały mi zresztą wylosowane do czytania w stosikowym losowaniu, inaczej czekałyby na swoją kolej pewnie jeszcze około dekady. Ponieważ ambicji krytycznoliterackich nie mam spróbuję podejść do tematu możliwie prosto i rozprawić się z nim przy użyciu cepa i wideł:).
"Opowiadania wybrane" Conrada trochę zachwiały moimi stereotypowymi skojarzeniami z jego twórczością. Po pierwsze bowiem pisze Conrad o morzu (co zresztą jest przyczyna niechęci współczesnych czytelników, bo kogo teraz obchodzą zmagania człowieka z żywiołem?). Tymczasem nic z tego. Na dzień dobry mamy dwa opowiadania o anarchistach ("Donosiciel" i "Anarchista"), żołnierzach kampanii napoleońskich ("Pojedynek" i "Dusza wojownika"), czy też polskich arystokratach ("Il Conde" oraz "Książę Roman"). Jeśli już bohaterem opowieści jest jakiś marynarz (zazwyczaj młody oficer bądź debiutujący kapitan statku), to wcale nie zajmuje się on pływaniem, a raczej kontaktami z płcią przeciwną ("Uśmiech szczęścia", "Freja z Siedmiu Wysp", "Plantator z Malaty").
Zatem morskie historie nie będące jednocześnie zakamuflowanymi opowieściami o pożądaniu znajdziemy w zbiorku aż trzy ("Ukryty sojusznik", "Dla dolarów", "Opowieść").
Druga etykietka, którą przykleja się Conradowi to "moralista". Po lekturze zestawu opowiadań trudno to uwierzyć:). "Donosiciel" i "Pojedynek" nawet zahaczają o poważne tematy (zdrada i honor), ale traktują je w tonie komediowym, który raczej nie wywoła katharsis u czytelnika. Trzy opowiadania poświęcone są tematyce romantycznej. Kilka porusza poważne tematy ("Il Conde" - godność), niejasnego "Ukrytego sojusznika" odczytałam jako zapis halucynacji. Anarchista to frapująca historia człowieka dorastającego do przyklejonej mu negatywnej etykietki.
Także słynne "conradowskie dylematy moralne" znajdziemy tylko w opowiadaniach z późniejszego okresu ("Dla dolarów", "Opowieść", "Książę Roman", "Dusza wojownika"). najwyraźniej pisarz z wiekiem coraz bardziej się specjalizował i zawężał tematykę do najbardziej go interesującej.
O dziwo opowiadania mają jednak inny wspólny mianownik. To poszukiwanie sensu życia, pasji, "podążanie za własną legendą" (to sformułowanie Coehlo akurat bardzo mi tu pasuje). Jeśli zaangażujesz w coś swoje serce - wygrywasz, nawet, jeśli świat uzna Cię za przegranego. Jeśli bohaterowi zabraknie jaj i nie dorośnie do sytuacji: wówczas następuje dla niego koniec gry, niezależnie od tego co zrobi i tak będzie skazany do końca życia na plucie sobie w brodę z powodu własnego tchórzostwa i małoduszności w krytycznym momencie.
Słowem: trochę czarno- biały ten świat pisarza. To raczej odświętna literatura, gdy tymczasem codzienność to raczej taplanie się w szarym błotku o różnych odcieniach.

U schyłku życia Conrada, właśnie wtedy, gdy szczególnie rozsmakował się w tematyce moralizatorskiej, zadebiutował Aldous Huxley: potomek utytułowanej dynastii naukowców.
W "Kontrapunkcie" zaczął zupełnie z innej strony niż Conrad: od opisu życia zbijającej bąki klasy posiadającej. Bogacze żadnych dylematów moralnych nie wykazują (odpowiedzialne na ich powstawanie procesy psychologiczne wygasły u nich w toku ewolucji kilka pokoleń wstecz). Nie mają też powodu podążania za jakimś celem. Nawet jeśli zajmują się twórczością artystyczną, to osiągnęli już takie wyżyny abstrakcji, że jest im w zasadzie wszystko jedno, czy ich twórczość w zasadzie znajduje jakiegoś odbiorcę.
Życie osobiste elit natomiast powinno wprowadzić w głębokie kompleksy bohaterów współczesnych seriali lifestylowych. Twórcy tychże mogliby z tej niemal stuletniej książki przenosić na ekran całe fragmenty (dodając tylko pikantne bądź krwawe szczegóły). Pewnie to dlatego, że jednym z celów książki było przedstawienie ludzkiego życia jako reportażu przyrodniczego.
Jednak coś tych bezmyślnych i pozbawionych uczuć bohaterów jednak od zwierząt rózni. Co stanie się, gdy znienacka spadnie na nich cierpienie przekraczające ich siły? Albo, gdy beztroska zabawa w złych chłopców i zepsute dziewczyny pójdzie o kilka kroków za daleko?
Huxleya polecam przede wszystkim ze względu na jego zacięcie satyryczne i zmysł obserwacji. Wprawdzie opis obyczajów miał być tylko tworzywem literackim, w które pisarz opakował swoje teorie, ale jak to często bywa: część idei zwietrzała, inne nie każdego zainteresują, natomiast bystre oko, cięte pióro i dar ciekawego opowiadania jest w cenie niezależnie od epoki.
Podobno też właśnie w 'Kontarpunkcie" po raz pierwszy zastosowano polifoniczną narrację. Dziś to już standard, ale warto sprawdzić, jak radzili sobie z tą techniką prekursorzy:).
Trudno chyba znaleźć dwóch pisarzy, którzy mieliby tak różne podejście do człowieka. zastanawiam się co zadecydowało: pokolenie, pochodzenie (nie tylko narodowościowe, ale i klasowe), doświadczenia życiowe (emigrant a rozpaskudziony delfin), światopogląd? Ciekawe też jak było z odbiorem obydwu książek w czasach ich wydania, która tak naprawdę była czytana, kupowana i doceniona przez brytyjskiego odbiorcę? Słowem: chętnie porozmawiałabym z kimś, kto faktycznie pisał magisterkę na temat brytyjskich pisarzy w okresie tuż po Pierwszej Wojnie Światowej:).




Opisany zbiór opowiadań Conrada to "Dziela wybrane" tom VIII, wyd. PIW, Warszawa 1987. Zawiera opowiadania: Donosiciel, Anarchista, Pojedynek, Il Conde, Uśmiech szczęścia, Ukryty sojusznik, Freja z Siedmiu Wysp, Plantator z Malaty, Dla dolarów, Książę Roman, Dusza wojownika, Opowieść.

Źródla zdjęć: 1. wikipedia.pl, 2. http://heyoscarwilde.com/?s=Aldous+Huxley 3. http://ksiegarniainternetowa.legnica.pl/

24 komentarze:

  1. Nie znam twórczości Huxleya, bardzo mnie zaciekawiłaś. Muszę poszukać w babcinych zbiorach.

    Co do Conrada, to jeszcze się do niego nie przekonałam, chociaż mój mąż go ceni.
    Polecam audycję:
    http://www.polskieradio.pl/8/402/Artykul/524405,Co-slychac-w-literaturze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycjo,
      dzięki za linka, dwie audycje są związane z "Jądrem ciemności":).
      Huxley o przede wszystkim "Nowy wspaniały świat". Na starosć pisał też jakieś pochwały narkotyków, jeśli kogoś by to interesowało:).

      Usuń
    2. No pisywał, pisywał. Małpa i duch, jakby się grzybków najadł:P A Kontrapunkt się u mnie kurzy, trochę mnie zmotywowałaś, ale chyba poczekam aż mi go ktoś wylosuje. Conrad też się kurzy:P

      Usuń
    3. "Kontrapunkt" trochę w stylu Murdoch, choć Huxley bardziej złośliwy chyba:). Możesz kontrolni epierwszy rozdział pyknać, jest dość reprezentatywny.
      W każdym razie weszło bez bólu, w przeciwieństwie do "Niewidomego w Gazie", któremu dałam spokój z powodu ataku ziewania (ae to już mógł byc okres bardziej grzybkowy).
      A Conrad jak to Conrad:). Choć w opowiadaniach chyba lżejszy:).

      Usuń
    4. To jak mi Huxley w ręce wpadnie, to go sobie ustawię na półeczce z książkami "na już". Albowiem zaprowadziłem sobie taki pomysł racjonalizatorski:)

      Usuń
    5. Albowiem trzeba sobie jakoś radzić, gdy się mieszka w bibliotce;).

      Usuń
    6. Że niby ja w bibliotece? I tam:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja dokonałam reaktywacji na starość zachęcona przez K., który sam jakoś Conrada nie czyta, mimo, że tak go lubi:).

      Usuń
  3. Brak ambicji krytycznoliterackich?! Wszak tu same fajerwerki. A swoją drogą pomysł z losowaniem wyśmienity. Wymienieni autorzy - czekają... na wylosowanie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkowcu- dzięki za miłe słowa, ale to tylko kilka luźnych myśli. A do losowania zapraszam. Zacofany w lekturze już się np. wciągnął.

      Usuń
    2. Zaraz tam wciągnął, co najwyżej lekko uzależnił, szczególnie że mi regularnie losujecie książki, na które przez najbliższe sto lat bym nie spojrzał:)

      Usuń
    3. To jest własnei podstawowa zaleta. Gdzieżbym z własnej woli braa się za Huxleya o Conradzie nie wspominając:).

      Usuń
    4. Co mi przypomina, że muszę zwalcować marcowego Whartona i przeczytać książkę z kwietnia:P

      Usuń
    5. Jeśli ma zostać zwalcowany to dłużej nie zwlekaj:).

      Usuń
    6. Już nawet mam początek, ale wpierw muszę zwalcować Chandlera:P Jakaś gorsza seria mi się trafiła, albo przeciętne, albo góra dobre książki.

      Usuń
    7. Akurat Wharton to marne szanse, żeby powalił na kolana takiego starego wyjadacza jak Ty:).

      Usuń
    8. Każdy autor ma szansę rzucić mnie na kolana, byle się trochę postarał. A Whartona wybiórczo to nawet lubię:) Ale Wieści to już doprawdy przesadna kicha:P

      Usuń
    9. No to dawaj. Chętnie sprawdzę, czy jest równie słabe jak "Historie rodzinne".

      Usuń
    10. Spoko, pewnie odpalę w przyszłym tygodniu:P

      Usuń
  4. Bardzo mi się spodobało rozprawianie przy użyciu cepa i wideł :) i jeśli u ciebie brak wspomnianych ambicji, to co mogę powiedzieć o sobie?
    Conrada kiedyś czytałam Smuga cienia i Jądro ciemności i jak przez mgłę kojarzę, że mi się dosyć podobał, od dawna planuję odkurzenie, coby skonfrontować poglądy i opinie Gosi dwadzieścia lat wcześniej i dwadzieścia lat później. Zdjęcie twojej niespodziankowej wygranej w dzisiejszym wpisie - jutro wysyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu,
      ależ u mnie brak ambicji:0. Mogłąm przecież doczytać choćby o tych wszystkich Huxleyowych teoriach. Ale lenistwo zwyciężyło:).

      Usuń
  5. Przeczytałam jego jedną powieść "Nostromo", ale całkowicie mi się nie spodobała. Od tego czasu raczej staram się unikać tego autora. :D
    Ciepło,
    Ew

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nostromo" kiedyś zabrałam na wakacje po angielsku, wystarczyło na dwa tygodnie urlopu:). temat był dla mnie ciekawy, ale ze względu na tempo lektury raczej już tej książki nie powtórzę:).

      Usuń