poniedziałek, 17 listopada 2014

Premiera gry "Reglamentacja" - fotoreportaż

 Właśnie dziś, 17 listopada miała miejsce premiera gry "Reglamentacja". Ponieważ tak się sklada, że miała ona miejsce w Uniwersamie Grochów, perle handlu uspołecznionego lat 70-tych, przypadkiem znajdującej się kilka minut spacerkiem od mojego domu, nie mogła mnie tam zabraknąć. Tu część oficjalna, frontem ustępujący juz wiceburmistrz Pragi Południe, tyłem - Karol Madaj - twórca gry.
 Kamery, mikrofony, fani gier a w tle stoisko z ciuchami, tylko pozornie oldskulowe.
 To nie tylko dekoracja, gry IPN-u będą do kupienia także w Uniwersamie. Ciekawe, czy ktoś się nad nimi zlituje, czy będą zbierać kurz do czasu jego likwidacji.
 Zauważyłam, że jedna z fotoreporterek uwiecznia manekiny, więc czym prędzej sfotografowałam na ich tle Starszaka. W zasadzie nie wiem po co, powiedzmy, że to takie pamiątkowe zdjęcie, za rok w tym samym miejscu będzie plac budowy.
Na te piękne oczy można niejedno dostać, my otrzymaliśmy gratisowy egzemplarz "Reglamentacji". Ani złotówki, ani kartki nie okazały się potrzebne. Przy okazji - dziękujemy Panu Maćkowi, także za taszczenie wózka po schodach.
IPN in Uniwersam. Promocyjna wystawa gry.
Niektórzy, zamiast stać w kolejce i wymieniać się kartkami, woleli zająć strategiczną pozycję obserwacyjną.
Z przodu Starszak, z tyłu twórca "Reglamentacji".
Jaskinia gry. I my siedzieliśmy przy tym stoliku pracowicie wymieniając cukier na alkohol i mydło na czekoladę, ale w tym czasie fotografowali nas paparazzi.

Wycieczka po zakamarkach Uniwersamu - z przewodnikiem, elokwentnym panem magazynierem. A poniżej młodzież wczesnoszolna na tle nieco przerażającej windy towarowej.

Magazyny. Mimo zupełnie niepiwnicznych temperatur żywność się tui nie psuła, gdyż... zazwyczaj natychmiast znajdowała nabywcę.
Waga. Teraz spotykana już chyba tylko w handlu bazarowym.


Już w domu przypomniałam sobie, że nie zrobiłam zdjęcia Uniwersamu, a przecież nie każdy musi wiedzieć, o co halo. Tu zdjęcie z Wiki.



A teraz trochę o samej grze. To sequel kultowej Kolejki, której na razie dzieci nie testowały, gdyż jest rekomendowana od 12 roku zycia. "Reglamentacja" jest niby od 10, ale dzięki arcycierpliwej pani z Przystanku Historia IPN jakoś dali sobie z zasadami radę zarówno Starszak, jak i Sześciolatka, choć ta pod koniec zaczęła wpadać we frustrację, że chce coś kupić, a tu finito z kartkami.
Aspektem edukacyjnym można się specjalnie nie przejmować, przynajmniej na etapie gry. Potem pojawiały się trudne pytania, o to kim byli spekulanci i dlaczego niekoniecznie byli żli (młodej osobie, która odstala swoje w wirtualnej kolejce, czasem trudno to zrozumieć).
Ja w każdym razie polecam gromaniakom - i tym starszym i tym młodszym.
A tu więcej o grze pisze jej autor.

wtorek, 9 września 2014

Morituri - J.I.Kraszewski

"Morituri" to kolejna JIK-owa satyra na upadek arystokracji. Biorąc pod uwagę, iż tytuł oznacza "idący na śmierć", zaczynam podejrzewać autora o ciągoty kryptomarksistowskie:). Także jeśli chodzi o treść autor nie żałował sobie elementów dydaktyczno-agitacyjnych. Książęca rodzina Brańskich musi z własnej winy nie tylko zubożeć, ale i stanąć na krawędzi biologicznej eksterminacji. Chyba jednak wady arystokracji nie mogły być az tak ciężkie, a wychowanie młodzieży aż tak niepraktyczne, jak to nam przedstawia nasz mistrz pióra, gdyż większość wialkich rodów jakoś nie wygasła, mimo skrajnie niesprzyjających warunków, choćby na wczesnych etapach wprowadzania komunizmu w PL. Co więcej - radzą sobie z reguły nieźle a jak bida przyciśnie, to nie wzdragają się przed ręką nuworyszy z kręgów biznesowych. Pecunia non olet.
Wracając do książki - mam wrażenie, że przez swoja konsekwencję w kamieniowaniu arystokracji, JIK zarżnął zupełnie nieźle zapowiadającą się obyczajówkę. Szkoda. W tej sytuacji polecić mogę chyba tylko tym, których denerwują lansujący się po kolorówkach "księżna" Dominika Lubomirska z Kulczyków i "książę" Michał Czartoryski z Niemczyckich (ach, przecież faceci raczej nie zmieniają nazwisk, przynajmniej na razie).

A teraz garść cytatów czytelniczych, zdecydowanie nie dla miłośników akcji Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka i pokrewnych.

"Czytał książę Robert wiele, ale czytanie było dla niego rodzajem rozrywki raczej, niż nauką poważną. Czytal bez wyboru, zmieniając treść, szukając kontrastów, biorąc i rzucając dzieła najróżniejsze, choć bez książki wytrwać nei mógł i nie umiał. Rzekłbyś, że się nią jak opium tylko upajał, aby o życiu i ciężarach jego zapomnieć." [1]

" Ale cóż się stało? Co tak pilnego? Zmiłuj się - zakrzyknął z łoża Gozdowski. - Budzisz mnie, gdym dopiero od godziny usnął. (...) wziąłem do ręki nową powieść pani Sand (...) i zaczytałem sie do rana.

A po co czytasz powieści? Po co? - rozśmiał się Zenon - będąc plenipotentem i mając o ósmej rano pokój pełen ekonomów(...). [2]

[1] Morituri, J.I. Kraszewski, Wydawnictwo Literackie, Kraków-Wrocław 1986, s. 51
[2]tamże, s. 47

Zdjęcie: lubimyczytac.pl

wtorek, 2 września 2014

Hurtownia książek - Le Callet, Sienkiewicz, Amiradżibi

Zapowiadałam w poprzednim poście kilka książek, ale jak zwykle, znalazło się jeszcze trochę zaległości:).

 Ballada Lili K - Blandine Le Callet. 
Autorka "Tortu weselnego" mocno mnie zaskoczyła. Zamiast kolejnej satyrycznej obyczajówki - antyutopia z książkowym wątkiem w tle. Mam wrażenie, że historii rozgrywających się w bliskiej przyszości nigdy dość, bo niestety czarne przepowiednie autorów sci-fi lubią się sprawdzać. 
W pakiecie także niełatwy do przetrawienia wątek o miłości dziecka do nader patologicznej matki. Zachęcam:).




Henryk Sienkiewicz - Bez dogmatu
Wyjątkowo wkurzający główny bohater, ma się ochotę go kopnąć (wiadomo w co) i patrzeć, czy daleko poleci. Sienkiewicz przeniósł mnie w czasy sprzed 10-15 lat, kiedy to z kolezankami roztrząsałyśmy kolejne ciężkie przypadki związkofobów i innych facetów nieadekwatnych. Jak się okazuje - nic nowego pod słońcem, a kryzys męskości nie jest wcale wymysłem XXI wieku. Książka zdecydowanie do odkurzenia i odkrycia na nowo.





Helena Amiradżibi - Moja filmowa Moskwa
Gruzińska książniczka, radziecka dokumentalistka, żona polskiego filmowca. Z zamiłowania ciuchomanka - o tym, że jej losy na stale związały się z Polską zadecydował czerwony amerykański sweter. Zawartość swetra nie była już taka ważna. Do tego kobieta obdarzona jest takim talentem gawedziarskim, że ja bez pytania poszukam pozostałych części jej wspomnień.


Zakupione na wyprzedaży w bankrutującym wydawnictwie TRIO. Więcej szczegółów o książce (a tym skany) w notce blogowej znajomej
A tu o wydawnictwie i wyprzedaży.

poniedziałek, 1 września 2014

Żółwim krokiem w nowy rok szkolny

Właśnie wróciłam z podwójnego rozpoczęcia roku. Klasa druga - trzy klasy, minuta ciszy dla uczczenia września '39 i patriotyczny program artystyczny, normalnie jak za PRL. No i matka jednego z uczniów, która przyjęła na dwa tygodnie rodzinę z Ukrainy i postanowiła się podzielić z innymi rodzicami wiadomościami trochę innymi niż w naszych mediach, bardzo a propos przy okazji rocznicy wybuchu wojny.
Klasa I - pięć oddziałów zadeptujących się maluchów, burmistrz z przylepionym uśmiechem na wizytacji i program artystyczny o literkach i pożegnaniu przedszkola. Nikt nie ma siły na rozmowy o czymkolwiek (temat darmowego podręcznika wywołuje tylko westchnienia), tylko stara się sfilmować swoją pociechę. Czy to aby na pewno ta sama szkoła?

To by było na tyle, jeśli chodzi o wakacje.

Czytelniczo specjalnie nie zaplusowałam. Ani nie zgłębiłam psychiki Putina, ani żadnego z bestsellerów o Powstaniu Warszawskim (ale to akurat pewnie nadrobię, temat coraz bardziej mnie pociąga, także z powodów osobistych).

Za to wreszcie przeczytałam "Wyznania gorszycielki" Krzywickiej (jeszcze dziś mnie telepie, jak myślę o autorce), kolonialne i wojenne wspomnienia Roalda Dahla (Going solo, czy ktoś ma moze cześć pierwszą?). Pozostając w klimatach kolonialnych - zapoznałam się też z Paulem Scottem. W serii KIK wydano jego "Kwartet aleksandryjski" i juz wiem, że muszę się na niego zaczaić. Tymczasem zas przeczytałam "Tych, co pozostali" i gorąco polecam.

Pozostańcie na linii:).

piątek, 25 lipca 2014

Hurtowna książek - Obertyńska, Suworow, Toyah, Czajka, Chmielewska

Tak to już jest, że zawsze, kiedy nadchodzą wakacje, mój blog zamiera.  w tej chwili nawet jestem w domu, ale od 2 tygodni od powrotu znad morza, jakoś zawsze znajdowały się ważniejsze sprawy, choćby pranie. Większość książek z dzisiejszej hurtowni to jeszcze czerwcowe archiwalia, dlatego, choćby na to zasługiwały, raczej już nie napiszę o nich więcej.


Kto się boi angielskiego listonosza - Krzysztof Osiejuk (Toyah). 

Nauczyciel angielskiego o pułapkach nauki języka, niektórych zagadnieniach gramatycznych, przed którymi polscy uczniowie drżą jak liście, problemach z wyborem  wybory szkoły językowej lub korepetytora.
Najbardziej chyba dla tych, którzy angielskiego się boją, nie rozumieją, dlaczego od lat nie mogą się go nauczyć lub chcą podszkolić językowo swoje dzieci.

Myśl przewodnia "Listonosza" jest miej więcej taka: nauka angielskiego to duży biznes, więc żeby przytrzymać klienta, jest w interesie szkoły językowej/ wydawcy podręczników, jest uczyć tak, żeby delikwent nigdy nie osiągnął stanu biegłości. Autor podpowiada, jak wyrwać sie z tego błędnego koła.
Ale jeśli przypadkiem uważacie, że akurat Wam się to już udało, też polecam. Ja na przykład dowiedziałam się, że robię koszmarne (i typowe dla Polaków) błędy w wymowie i podejrzewam, że w swoim czasie Brytyjczycy, z którymi miałam kontakt, musieli mieć z rozmów ze mną niezły ubaw.



GRU - Wiktor Suworow. 

Książka o historii, strukturze i sposobie działania radzieckiego (a teraz i rosyjskiego) wywiadu wojskowego. Temat ważny (zwłaszcza, że GRU działa w najlepsze dalej, nawet rozwija nowe metody, jak np. wojna informacyjna), ale całość, w porównaniu z innymi "Suworowami" sucha jak wiór.
Pora chyba sięgnąć po coś na temat polskich przedłużeń tego "długiego ramienia Moskwy", to dopiero będzie grząski teren.







Córka Czarownicy na huśtawce - Izabela Czajka Stachowicz

 - czyli co by było, gdyby Pippi Langstrumpf nie urodziła się w rodzinie kapitana Efraima Pończochy, ale zwykłego Wilhelma Szwarca z Sosnowca. Pierwszy tom wspomnień autorki, późniejuszej muzy skamandrytów i Witkacego, pierwszej mitomanki  II RP, podobno w większości zmyślone, ale co tam. Jako lektura na lato doskonałe.






Zwyczajne życie- Joanna Chmielewska. 

Powtórka (cykl Tereska i Okrętka). Jakoś mnie te przygody dwóch nastolatek na tropie przemytników i waluciarzy nie porwały. To chyba przez lekki dydaktyczny smrodek, jakim Chmielewska okadziła swoje dzieło (zwłaszcza zagadnienie wyboru partnera życiowego). Czyżby leżało jej na sercu, żeby młode czytelniczki miały mniej skomplikowane życie osobiste, niż ona sama?





W domu niewoli - Beata Obertyńska 

- wspomnienia z lat 39-41 na terenie ZSRR. Od wkroczenia Sowietów do Lwowa we wrześniu '39 (ten okres potraktowany raczej marginalnie). Od aresztowania w lipcu 1940 zapis staje się drobiazgowy i niemalże dokumentalny. Autorka stara się wspomnieć (jeśli to możliwe z nazwiska) o niemal wszystkich współtowarzyszach niedoli, szczegółowo notuje więzienne i obozowe menu, warunki bytowania, rozkład dnia pracy. W przeciwieństwie do Herlinga Grudzińskiego, który w "Innym świecie" próbował swoje przeżycie kaoś uogólnić, Obertyńska stawia na detal. I z tych tysięcy poukładanych kamyków wyłania się spójny obraz. 
Niby autorka nie przeżyła najbardziej ekstremalnej wersji polskiego losu, jaki mógł się stać jej udziałem w tamtym czasie i miejscu (na przykład tylko miesiąc była w łagrze i to latem). Mimo wszystko, lektura książki dosłownie mnie rozszarpała, a gdy ją zamknęłam, moim pierwsze skojarzeniem był taniec śmierci. Nie będę sprawdzać, jaka jest prawna definicja ludobójstwa, ale akcja "przesiedleńcza" Polaków w 1940 była ludobójcza, jeśli nie formalnie, to faktycznie. Choć czasem było to ludobójstwo na raty, w białych rękawiczkach i "z przyczyn naturalnych".









Zdjęcia 1 toyah.pl; 2. empik.com, 3. kormoran.sklep.pl, 4. ksiazkowodolne.blogspot.com, 5. taniaksiazka.pl

środa, 18 czerwca 2014

Żukow - cień zwycięstwa - Wiktor Suworow.



Suworow postanowił w któryms momencie chyba przebić ilością opublikowanych tomów Barbarę Cartland, bo jakas połowa książki to tak nieznośne wodolejstwo, że nawet jego gawędziarski styl autora nie zapobiega atakom ziewania. Wygląda to mniej więcej tak - cytat z autobiografii Żukowa, troche natrząsania się z "geniusza strategii" i konfronttacja z innymi źródłami.
Jak już zaczyna się robić trochę ciekawiej, autor odsyła do kolejnego tomu.
W tym gąszczu łatwo zagubić sedno sprawy, a mianowicie takie, że oficjalna biografia słynnego marszałka ZSRR jest w większości sfabrykowana, składa się z cudzych sukcesów i pomija nader liczne porażki. Okazuje się, że jedyne, w czym generał był naprawdę dobry, to przelewanie krwi swoich żołnierzy, bez drgnienia powieki.
Niepostrzeżenie wychodzi z tego opowieść o mocy propagandy i tworzeniu historycznych mitów.
Pozostajemy przy okazji z pytaniem - ile takich mitologicznych postaci funkcjonuje w naszych dziejach? Na ile nasza wiedza historyczna ma jakiekolwiek oparcie w faktach?



piątek, 13 czerwca 2014

Hurtownia książek - podróże po Polsce wehikułem czasu

Zupa na gwożdziu - Melchior Wańkowicz. 

Zbiór artykułów prasowych wygrzebanych spod podłogi. Może to i dobrze, że to drugi sort, bo Wańkowicz tym razem nie zabija epatowaniem erudycją i pokazywaniem swojego ego z każdej strony. Świetna lektura do wanny i autobusu. O Warszawie, emigracji, wojnie, literaturze i filmie. A zza tego wyłania się gdzieś postać starzejącego się pisarza, udręczonego życiem w Warszawie na rogu Puławskiej i Rakowieckiej (pod rurą wydechową i w hałasie tramwajów), któremu nawet jeden z nielicznych w mieście Mercedesów jest w stanie życia osłodzić.


Małżeństwo niedoskonałe, Rozwód niedoskonały, Miłość niedoskonała - Krystyna Nepomucka

Cykl Nepomuckiej okupuje w mojej bibliotece regał z romansami, tymczasem, przynajmniej w początkowych tomach, bliżej mu do sagi rodzinnej. Zbiorowym bohaterem jest rodzina o korzeniach wołomińsko-krakowskich, zamieszkała na warszawskim Powiślu i nieustannie oscylująca między lumpenproletariatem a inteligencją. Oscyluje zresztą raczej w kierunku tego pierwszego, a to ze względu na alkoholizm ojca, ale mimo to nie dają się. Ich orężem w walce o lepsze jutro jest optymizm, zadziorność, skłonność do hochsztaplerstwa i poczucie humoru.

Tom pierwszy to w zasadzie poradnik, jak radzić sobie w sytuacji ekstremalnej biedy. Drugi przynosi niespodziewane spojrzenie na wojnę. Okazuje się, że dla ludzi z nizin społecznych niekoniecznie była tragedią, czasem wręcz życiową szansą. Zburzenie dotychczasowej struktury społecznej pozwalało "ustawić się" na nowo. Na przykład głowna bohaterka może skończyć studia medyczne na tajnych kompletach, co kilka lat wcześneij było dla niej niemożliwe z powodów finansowych.
Trzeci tom ("Samotność niedoskonałą"), czytałam jeszcze w wakacje, tu napiszę tylko, że dotyczy on okresu "utrwalania władzy ludowej", tutaj rodzina jest na najlepszej drodze do zostania lokalnymi baronami partyjnymi na ziemiach odzyskanych. Niestety - tradycyjnie okazuje się, że "spirytus zmywa politurę".
A w czwartym tomie mamy wyprawę do Anglii lat 50-tych i wiwisekcję polskiego środowiska emigranckiego.

W sumie cykl "niedoskonały" to zabawne ksiażki o nieciekawych sytuacjach życiowych i trudnych czasach. Polecam:).

Zdjęcia: antykwariat-5d.pl; allegro.pl

wtorek, 20 maja 2014

Królobójcy - Wacław Gąsiorowski

Pisana z pasją i na gorąco publicystyka historyczna z 1905 - o losach panujących w Rosji (od Iwana Groźnego do Mikołaja II), którzy nader często rozstawali się ze światem w sposób daleki od naturalnego. 
Do wybuchu rewolucji pażdziernikowej była hitem na skalę europejską: przekłady, pirackie wydania, autografy i mdlejące fanki. Gąsiorowski wyciągnął na światło dzienne wiele tematów tabu rosyjskiej historii, które zazwyczaj zamiatano pod dywan - skandale seksualne, przypadki zabójstw lub śmierci w niejasnych okolicznościach licznych panujących, wreszcie okrucieństwa caratu.
Po 1917 jednak karta historii się odwróciła, katedry uniwersyteckie przejęli czerwoni zwycięzcy i to, co w 1905 miało posmak sensacji stało się banałem. W dwudziestoleciu międzywojennym niedawny megahit miał tylko jedno wznowienie w Polsce.

Czy warto po nią sięgać teraz? Moim zdaniem tak. Dzięki sensacyjnej tonacji historia Rosji sama wchodzi do głowy (mi na przykład przestali mi się mylić efemeryczni carowie między Piotrem I a Katarzyną II). A autor wcale nie poprzestaje na tematyce kto z kim, kiedy i ile razy, pobieżnie omawia wszystkie punkty węzłowe historii imperium.

Drugi powód to solidna porcja wiedzy na temat terroru w Rosji drugiej połowy XIX wieku, liczne szczegóły na temat zamachów. Już chyba wiem, dlaczego Raskolnikow musiał zabić lichwiarkę - taki wtedy panował klimat.

Co nietypowe - książka wcale nie jest napisana z polskiej perspektywy, Polakom poświęca autor mniej więcej tyle uwago co np. Finom. Pewnie to jedna z przyczyn jej europejskiej popularności sto la temu.





piątek, 16 maja 2014

Hurtownia książek - nowa dostawa.

Czas leci, książek przeczytanych przybywa, tylko na blogu posucha.
Aby nie dopuścić do zastoju - kolejna hurtownia zmajstrowana ze ścinków z Facebooka, gdzie w tym roku pracowicie odnotowuję wszystkie lektury w grupie 52 książki.

 "Złota Mucha" - Joanna Chmielewska

Chmielewska, kobieta wielu pasji tym razem próbuje zarazić swoją miłością do bursztynu (uważajcie, skutecznie:)) i to niekoniecznie takiego w formie biżuterii. Widać, że autorce nie są obce i techniki połowu i podstawy obróbki. Kusi mnie, żeby zaopatrzyć się w podbierak i wędkarskie kalosze i ruszyć na Mierzeję Wiślaną ... w listopadzie. Acha - tak w ogóle "Złota Mucha" to kryminał. Ale tym razem kompletnie nie ważne, kto zabił. Liczy się bursztyn. 
Taki jak ten.


"Kapelusz cały w czereśniach" - Oriana Fallaci

Urocze, aczkolwiek szkoda, że autorka nie zdążyła jeszcze trochę podszlifować tego diamentu. Bo nieco za duży!
Ta 800 stronicowa książka to cztery najciekawsze historie rodzinne z domowego archiwum pani Fallaci. Ponieważ rozgrywają się one w latach 1780-1890, autorka nie bazowała tylko na ułomnej przecież pamięci swojej i swoich bliskich, tylko podparła się dziennikarsko-historycznym śledztwem. Dowiadujemy się niemal wszystkiego nie tylko o jej rodzinie, ale tez o tzw tle - ówczesnej modzie, wynalazkach i cenie jaj w skupie. Moim zdaniem z tym tłem nieco przedobrzyła, zwłaszcza w dwóch ostatnich opowieściach, których z uwagi na chorobę nie zdążyła już sama zredagować. Ale mimo to polecam:). Na przykład przed podróżą do Toskanii. Przynajmniej będziecie wiedzieli, kto stąpał po tych samych kamieniach, o czym marzył i ... jak był ubrany:).


"Nowe Kłopoty z historią" -  Piotr Gontarczyk

Artykuły prasowe z lat 2006-2008, mocno osadzone w źródłach IPN. Min. o prof Baumanie, Reich- Ranickim - niemieckim papieżu krytyki literackiej a także o rosyjskim programie szkolnym nauki historii.Jak to artykuły - łatwostrawne, a czasem trafia się bonus w postaci tematu, o którym człowiek miał wcześniej niewielkie pojęcie.







"Jabłoń" - John Galsworthy

- seria koliber jest niezastąpiona, jeśli chce się szybko nabić licznik przeczytanych książek
- A co do treści, to kojarzy mi się ta piosenka:) https://www.youtube.com/watch?v=404oPn6tudE&feature=kp.







"Dom nad rzeką Moskwą" - Jurij Trifonow.

Trifonow fajnie pisze, pozornie od niechcenia i bez wysiłku. Jednak ja chwilowo podziękuję. Już nawet nie chodzi o mało atrakcyjna radziecką rzeczywistość, ale o wyjątkowo odrażających bohaterów.
P.S. Pisarz nie był żadnym dysydentem, a mimo to sprawnie sobie radził z radzieckimi tematami tabu, a to dzięki eufemizmom. Zamiast zsyłek czy gułagów mamy np. przeprowadzki na północ. O donosicielstwie pisze, jakby to był niemal rutynowy zabieg higieniczny, który każdy człowiek sowiecki przechodzi kilka razy w roku, acz nie od razu z przyjemnością. W dodatku nie widać, żeby Trifonow z trudnymi tematami się krył. Takie to wszystko było oczywiste?


"Następca" - Ismail Kadare

Trochę kryminał, trochę studium tyranii, oparte na faktach. Kontynuacja "Córki Agamemnona", która w swoim czasie nieźle mną trzepnęła, jakoś nie wytworzyła we mnie tego napięcia, co cześć pierwsza. Pewnie dlatego, że powstała w "łatwiejszych" latach 90-tych, nie musiała być już przemycana w pomysłowy sposób na zachód, autorowi za jej opublikowanie już nic nie groziło... A mimo to "Następca" godny jest polecenia, nie tylko dlatego, że temat tyranii zawsze warto sobie odświeżyć, tak ku pamięci. Autor osadza powieść w nurcie albańskiej historii i nasyca ją detalami tamtej rzeczywistości, tak, że kraj przestaje nam się kojarzyć tylko z biedą, mafią i bunkrami.



"Kochana córeczka" i "Od siódmej rano" - Eric Malpass

Wg Tołstoja (słynny początek "Anny Kareniny") wszystkie szczęśliwe rodziny są takie same. Po lekturze Malpassa chciałam początkowo temu zdaniu gorąco zaprzeczyć, ale paradoksalnie, hrabia Lew może mieć rację. Wygląda na to, że wspólnym mianownikiem szczęśliwych rodzin jest co najmniej jeden ekscentryk. Im więcej oryginałów (w wieku od oseska do lekko już nadgryzionego zębem czasu seniora, tym większy poziom familijnego dobrostanu. Cóż, może coś w tym jest:).
A co do samych książek - odstresowywacze wielorazowego użytku, polecam.



"Wyzwoliciele" ("Żołnierze wolności") - Wiktor Suworow

Oparte na wspomnieniach autora migawki ze służby w Armii Czerwonej w latach 60-tych (uwieńczone inwazją na Czechosłowację). Chluba i duma ZSRR nie wydaje się niezwyciężona. Można by się pośmiać z licznych absurdów i szwejkizmów, ale warto zadać sobie pytanie, dlaczego nikt nie ośmielił się tknąć tego papierowego tygrysa?
Podrzucam trop - armia radziecka w trakcie inwazji na naszego południowego sąsiada żywiła się niemal wyłącznie amerykańskimi i  europejskimi konserwami, o ile dobrze zrozumiałam - z pomocy humanitarnej. Jednocześnie USA zwiększało zaangażowanie w Wietnamie. Najwyraźniej więc nie wiedziała lewica, co czyniła prawica.


zdjęcia. 1. antykwariat.waw.pl, 2. wydawnictwoliterackie.pl, 3. multibook.pl, 4,5.lubimyczytac.pl, 6. antykwariatnws.pl, 7.moichlopcy.pl, 8.bestsellery.net


poniedziałek, 5 maja 2014

Joanna, moja światłość - Hanna Muszyńska-Hoffmannowa

 To powieść o Joannie Grudzińskiej, polskiej żonie Wielkiego Księcia Konstantego i cztery inne historie powiązane z rezydencją Księżnej Łowickiej w Skierniewicach (w tym jedna o Ignacym Krasickim). Początkowo niesamowity chillout i możliwość zanurzenia się w innej rzeczywistości: damy, krynoliny, dworskie skandaliki. Rzeczywiście (jak słusznie zauważyła nieodżałowana Lirael*) Muszyńska nieźle się odnajduje w emploi pisarki historycznej. Tak mi to trochę wyglądało, jakby szukała ucieczki od siermiężnego PRL-u w czasy nieco barwniejsze. Co więcej - mam wrażenie, że próbowała też popularyzować pozornie mało atrakcyjne (żeby nie powiedzieć zapyziałe) rejony turystyczne w Polsce. Tu na tapecie są Skierniewice, w innej książce  - Kwitnące Floksy - zapraszała do wyprawy w łomżyńskie. No nic, może kiedyś się skuszę:).
Wszyscy wiemy jak skończył Konstanty - Noc Listopadowa, ucieczka do Rosji i nagły zgon gdzieś po drodze do Pitra. Joanna zresztą skończyła podobnie - nie możemy się więc spodziewać, że sielanka między delikatną Polką a troglodytą szlachetnego rodu, będzie trwała do końca. Muszyńska wyciąga wiele sytuacji, gdy być może stając po stronie Romanowów, a nie własnego narodu, Joanna mogła się narazić Polakom. Choć nie kładzie Konstantego na kozetce, jak Rymkiewicz w "Wielkim Księciu", też sugeruje, że przypuszczalnie został otruty (przez medyka-niemedyka przysłanego przez brata Mikołaja I) i najprawdopodobniej rzeczywiście zaważyła tu mało zdecydowana postawa wobec Powstania Listopadowego.
Polecam szukających niegłupiej książki o walorach dobrego czytadła, a Anek dziękuję za inspirację.






*Linki do tekstół Lirael o p. Muszyńskiej Hoffmannowej (1), (2)

środa, 30 kwietnia 2014

Hurtownia książek i info o konkursie

Zapraszam na facebookowy konkurs bloga o Agacie Christie. Warto się pospieszyć, tylko do 3/05. Więcej informacji tutaj.




Ballada o wzgardliwym wisielcu - Stanisław Rembek

W zeszłym roku, przy okazji 150-tej rocznicy Powstania Styczniowego, wyszło na jaw, jak wielki mamy mętlik w głowie w kwestii jego oceny. Jeśli ktoś ma ochotę go nieco uporządkować nie grzebiąc w Wikipedii, tylko za pomocą narzędzi literackich wysokiej jakości, to myślę, że spokojnie może sięgnąć po Rembeka.
I proszę nie spodziewać się tu tonów wysokich i podniośle patriotycznych.  Autor miał spore poczucie humoru z którego chętnie korzystał i w pracy (co widać było także po "W polu"). Nietypowa jest także perspektywa: wydarzenia widziane są oczami Polaków mocno sceptycznych wobec powstania bądź Rosjan. 
Mimo to pod koniec miałam łzy w oczach. Dlaczego ten Rembek tak mało pisał????

Sire - Jean Raspail

O koronacji potomka Burbonów na króla Francji. Tym razem wrażenia czytelnicze nie były powalająca, natomiast jakoś zaczęłam chwytać ideę współczesnego monarchizmu. Dotychczas bowiem zwolennicy powrotu rządów królewskich traktowani byli przeze mnie jako takie ufoludki, tyle, że zazwyczaj z wąsami. Teraz widzę, że może jest to wyraz tęsknot za bardziej uporządkowanym światem. Nie wiem, czy wróci on kiedyś w Polsce (przy monarchii elekcyjnej niekoniecznie wiadomo, do potomków jakiej dynastii się odnieść), ale jeśli pewien prezydent ze wschodu wyda jedną ze swoich córek za jakiegoś Romanowa, to wcale a wcale się nie zdziwię.



 Ojca Grande przepisy na zdrowe życie - Marzena i Tadeusz Woźniakowie

Wiosna idzie, czas uzupełnić deficyty - niekoniecznie za pomocą nowalijek. Ojciec Grande ma tę przewagę nad niektórymi guru pogranicza medycyny, że przesadnie nie wydziwia. No i na tle niektórych mądrali jest jakoś mało denerwujący:).








Fear the worst (Największy lęk) - Linwood Barclay

Nie wiem, czy thrillery to nie moja bajka, czy ten może jest jakiś wyjątkowo słaby (podobno nie, Barclay ma swoich fanów, którzy pod nieba wynoszą jego umiejętność przyspawania czytelnika do książki na wiele godzin). Książka ma za to inną zaletę, którą dzieli o dziwo z wieloma innymi kryminałami i thrillerami z nie najwyższej półki (ostatni spotkałam się z tym u Poliny Daszkowej) - trafnie i bez zadęcia opisuje niektóre obszary rzeczywistości, tutaj na przykład - możliwe negatywne konsekwencje korzystania z banków spermy. I nie chodzi tu bynajmniej o całą sensacyjną otoczkę.
Acha - tu nie chodzi o zaangażowanie społeczne takie, jak w kryminałach skandynawskich, gdzie każda rodzina jest potencjalnie patologiczna, tylko raczej o zmysł obserwacyjny, zdrowy rozsądek i brak uprzedzeń.


zdjęcia : 1,2 - empik.com, 3. taniaksiazka.pl, 4. linwoodbarclay.com

piątek, 4 kwietnia 2014

Hurtownia książek - mieszanka firmowa:).

Zakazana psychologia - Tomasz Witkowski

Autor jest doktorem psychologii a do tego racjonalistą i sceptykiem. W którymś momencie zaczął przyglądać się naukowym podstawom dziedziny, której poświęcił wiele lat studiów. Wyniki tych nie są budujące, a w przypadku naszego rodzimego poletka - budzą wręcz przerażenie. Lektura obowiązkowa zwłaszcza, jeśli ktoś miał/ma/zamierza mieć więcej do czynienia z psychologami. Warto wiedzieć jak odróżnić ziarno od licznych plew i jak sobie dodatkowo nie zaszkodzić w sytuacji, gdy potrzebujemy pomocy. Rozdziały na temat terapii dzieci niepełnosprawnych i psychologów biegłych sądowych - tylko dla ludzi o mocnych nerwach.



Młyn nad Flossą - George Eliot

Połowa autobiograficzna, przesycona angielskim humorem i nawet przyjemna, druga - trochę mniej:). Wszystko dlatego, że Eliot podobno nie była obdarzona bogatą wyobraźnią, potrafiła pisać porywająco tylko o tym, co dobrze znała. W część drugiej bohaterka - dziewczynka o wielkiej inteligencji "książkowej" i znikomym sprycie życiowym, staje się niestety żywą ilustracją jakichś wymyślonych konfliktów między obowiązkiem i uczuciem. To już akurat jest ciekawe raczej jako ilustracja dylematów epoki:). Całość można przeczytać, choć niekoniecznie od deski do deski.



Kochaj rewolucję - Aleksander Sołżenicyn.

Niedokończona powieść o wojnie sowiecko niemieckiej na południu Rosji, widzianej oczami młodego entuzjasty rewolucji. No i wielka szkoda, że niedokończona, bo świetnie się zapowiadała, przede wszystkim ze względu na ciekawie opisane realia wojny.









Obóz świętych - Jean Raspail.

Futurystyczna powieść z lat 70-tych, która spełnia się na naszych oczach. Wbrew temu, co można przeczytać na okładce - autor nie twierdzi, że Europa padnie pod naporem masowej emigracji zewsząd. Raczej ochoczo rozmontuje się sama. Dla tych, którzy chcą nieco się poddołować w te wiosenne dni.








Wojna końca świata - Mario Vargas Llosa


Mało znany u nas epizod historii Brazylii - wojna między chrześcijańską sektą a republikańskim i raczej ateistycznie zorientowanym rządem największego kraju Ameryki Południowej rządem. Książka wielowątkowa, poruszająca wiele tematów (od rzetelności dziennikarskiej po zagadnienia związane z wiarą), niestety zupełnie nie nadaje się, żeby ją podsumować w kilku zdaniach. Dlatego odsyłam do recenzji Mary. Jedna uwaga - narracyjnie nie jest aż tak bardzo trudna. Prawie nie mam tam np. polifonicznej narracji, którą Llosa uwielbia, i która gwarantuje migrenę po jednym rozdziale:).




 Policja - Jo Nesbo

Już nie mogę. Wskrzeszony Harry zupełnie zepsuł efekt poprzedniego tomu, a i pomysły jakby zaczynają się powtarzać...











Kobiety mej młodości - Arkady Fiedler

Powinno mieć podtytuł: "Wszystko, co się rusza i na drzewa nie ucieka". Podróżnik wspomina szkolne sympatie, poważniejsze znajomości z młodych lat, żonę, znane Polki, które miał okazję spotkać na swej drodze. Jednak gdy pisarz dochodzi do "wieku męskiego - zwycięskiego" jego wynurzenia robią się coraz mniej smaczne. Nie tylko przy zapiskach na temat licznych kolorowych piękności rzekomo wpychanych mu niemal na siłę do łóżka przez wodzów. Także polską kochankę/partnerkę z tamtych czasów potraktował mało rycersko.Słowem - trochę Pudelka, trochę seksturystyki.




Die Radfahrerin - Daniel Chavarria (została to też wydane po polsku jako "Adios Muchachos") Historia kubańskiej dziwki rowerowej - Alicji i jej oszałamiającej kariery, gatunkowo najbardziej przypomina absurdalną komedię. To taka literacka zabawa bez zobowiązań. Można czytać, ale bez szału. Recenzja Jarka Czechowicza tutaj. zachęcam, zapewne jedyna w polskiej blogosferze:).







Stanisław Cat Mackiewicz - Historia Polski 1918-39

Cat ma swoje poglądy (był zadeklarowanym piłsudczykiem, ale miał uczulenie na późną sanację), ale w "Historii..." starał się ze wszystkich sił o bezstronność. Dla mnie to była przyjemna powtórka z międzywojnia. No i jestem pełna podziwu, że autor napisał taką historię z głowy, bez żadnej biblioteki, powstawała ona bowiem w Londynie w 1940, bez dostępu do polskich źródeł/ Może trochę szkoda, że autor póżniej jej nie zrewidował. Nie ma tu bowiem słowa na temat np. paktu Ribbentrop - Mołotow, dlatego lepiej nie traktować książki jako jedynego materiału np. do nauki do egzaminu.





 Joanna Siedlecka - Mahatma Witkac 

 Wspomnienia osób, które znały Witkacego ledwo ledwo, znajomych żony i kochanki oraz jednej żony dobrego kumpla (czyli ostatniej osoby, która znała artystę w miarę nieźle i długo). 
O dziwo - zadziałało jak policyjny portret pamięciowy - nawet co nieco można się z tego wszystkiego o Witkacym dowiedzieć! 






żródła zdjęć: [1,2] merlin.pl, [3] chomikuj.pl, [4] czytamcentralnie.blogspot.com, [5] kochamksiazki.pl, [6] merlin.pl, [7] exlibris.chamera.eu, [8] amazon.de, [9] ksiegarniaeventus.pl, [10] merlin.pl