czwartek, 11 października 2012

"Głupi Maciuś" - J.I.Kraszewski

W pewniej chłopskiej rodzinie, w której było juz dwóch starszych synów, urodzil się mały Maciuś. Dziecko rosło, ale niekoniecznie na pociechę rodzicom, już od najmłodszych lat było widać, że różni się od rówieśników. "Ojciec wzdychał, matka płakała, patrząc nań, bracia się śmieli, ludzie ramionami ruszali i mówili: co z tego biedaka będzie?"
Starali się rodzice jakoś zabezpieczyć przyszłość swojego dziecka. Ojciec zaszył złoto w siermiędze, matka garniec talarów zakopała w kącie. Cóż z tego, skoro po kilku latach bracia i tak "oszwabili" Maciusia. Jaki zatem ratunek pozostał niedostosowanemu chłopakowi?
Mówi się, że wychowanie powinno wzmacniać mocne strony dziecka, nie tylko zapewnić mu korzenie, ale także skrzydła. I to najwyrażniej udało się w przypadku Maćka. W ostatecznym rachunku uratowało go przed śmiercią głodową jego dobre serce.

Acha, zastanawiacie się może co było nie tak z Maciusiem? Dlaczego zasłużył sobie na etykietkę głupiego?
W sumie wiedziałam, że mentalność chłopska, wyrosła na gruncie wielkiej biedy, bywała ekstremalnie praktyczna. Nawet jestem w stanie zrozumieć, że Maciusiowi zycie utrudniało jego dobre serce i prostoduszność.
Wygląda jednak na to, że one nie były traktowane jedynie jak uciążliwe wady, a właśnie jak niepełnosprawność.

"Markotno mu to było, bo już się dla gospodarstwa i z tęsknoty, że się sam jeden został, żenić chciał, a za głupiego Maćka nikt córki nie chciał dać. Gdzie się tylko zeswatał, odprawiano go z kwitkiem (...)."

Wygląda na to, że gospodarze bali się, że Maciek przekaże swój charakter w genach.

Jakiś czas temu autorka bloga czytanki przytulanki opracowała listę książek dla dzieci oswajających z odmiennością (tutaj). Może by tak dołączyć do niej Kraszewskiego, jako materiał do rozmowy o tym, co naprawdę oznacza odmienność i dlaczego lepiej nie przyłączać się do tłumu wytykających kogoś palcami?
Zachęcam do lektury. Tę kilkustronicową bajkę znajdziecie między innymi tutaj.
Ja znalazłam ją w zbiorze "Baśnie Polskie" wydanym w latach 80-tych.

20 komentarzy:

  1. Maciuś Maciusiem, ale ten zbiorek bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maciuś to tylko Maciuś, ale ten kwiat paproci.....
      Zbiorek musze odkupić sobie, bo mój zaczytaliśmy z rodzeństwem w młodości, a teraz posiłkowałam się bibliotecznym, sporo tam rarytasów.

      Usuń
    2. Ja zabezpieczyłem progeniturze z jakichś starych zapasów:) Ale chwilowo rządzą komiksy, więc żadne tam bajania nie przejdą:)

      Usuń
    3. Progenitura może się faktycznie wypiąć.
      Młoda chciała bajkę o panu Twardowskim, i gdy zaczęłąm jej czytać w wersji Mickiewicza (innej nie mam), to się zapytała, czy to po chorwacku (ogladaliśmy jakieś bajki z chorwacką z Youtube, stąd ten pomysł).
      Jeśli już, to o zbiorku dla siebie myślałamPPP.

      Usuń
    4. No wiadomo, że tekst "muszę zdobyć dla dzieci" to tylko kiepski pretekst:PP

      Usuń
    5. Jakby to na komiksy poprzerabiać, to może by sie zainteresowały.

      Usuń
    6. Takie przeróbki to do niczego:) Faza komiksów przejdzie, to się podsunie lity tekst:)

      Usuń
    7. "gdy zaczęłąm jej czytać w wersji Mickiewicza (innej nie mam), to się zapytała, czy to po chorwacku"

      po prostu piękne!!!
      poturlałabym się ze śmiechu :)

      Usuń
  2. "Kwiat paproci" bardzo lubiłam w dzieciństwie, a owy zbiór mam na półce, wprawdzie trochę podniszczony, ale jednak jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój niestety nie wytrzymał przeprowadzek:(.

      Usuń
  3. Patrzę z żalem na okładkę tej książki, bo ją miałam, a zginęła gdzieś i nie wiem gdzie. Najbardziej pamiętam "Kwiat paproci". W ogóle, wspaniały zbiorek baśni, taki do głośnego czytania dzieciom na dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinno być w miarę łatwo odkupić. Choć nie wiadomo, ile egzemplarzy przetrwało. Grube i slabo klejone książki nei są zbyt trwałe:(.

      Usuń
  4. Tę baśń mam też w zbiorze "Kwiat paproci i inne...", czytałam, ale już nie opisywałam.
    Zrozumiałam to tak, że Maciek był poczciwy, łagodny, dobroduszny, naiwny, uległy, taki małowymagający, uznano go za "głupiego", bo te cechy mogły sprawić, ze nie poradzi sobie w życiu.
    Jednak dobro zwyciężyło (wszak to baśń!)i to nie chwciwi, okrutni bracia wygrali, ale poczciwy Maciuś. Był może nienajbystrzejszy, ale miał dobre serce, i to los mu wynagrodził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnesto - zgadzam się:). Ja tylko lubię sobei czasem podzielić włos na czworo:).
      A skoro czytałaś Maciusia to może da sie Ciebie namówić na krótką notkę?:)

      Usuń
  5. Początek skojarzył mi się natychmiast z "Piątym dzieckiem" Doris Lessing. JIK znowu prekursorem. :) Tyle, że Maciuś znacznie sympatyczniejszy od Bena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JIK nie był pewnie tylko prekursorem Mangi i Anime:).

      Usuń
    2. Oj, nie byłabym taka pewna. :) On bardzo ładnie rysował, jakiś przybysz z tamtych okolic mógł się zapatrzyć. :)

      Usuń
    3. Lirael, poddaję się. Oczywiście, ze możesz mieć rację. Poddaję się:).

      Usuń