niedziela, 17 marca 2013

"Kunigas" - J.I.Kraszewski

Malbork, lata 30-ste XIV wieku. Poznajcie litewską Drużynę A.
Szwentas - lat co najmniej 40, parający się czasami szpiegostwem na rzecz Krzyżaków. W czasie jednej ze swoim misji wywiadowczych na Litwę zmienia front i podejmuje się zlecenia na rzecz księżnej Redy. Ma odnaleźć jej zaginionego syna.
Jerzy - młody rycerz krzyżacki, prawdopodobnie Litwin wysokiego rodu. Pseudonim: Kunigas (zdrabniany również pieszczotliwie do Kunigasika), czyli Książę. Od momentu odkrycia, że jest porwanym jako dziecko Litwinem podupada na zdrowiu i cierpi na melancholię.
Baniuta - pyskata litewska nastolatka, również porwana w czasie jednej z wypraw. Szykowana przez swoją niemiecką opiekunke Gundę na ozdobę nieoficjalnego krzyżackiego  zamtuza.
Rymnos - (zdrobniale Romek) - kolejne uprowadzone litewskie dziecko, rodu zapewne pośledniego. W Malborku pełni rolę pachołka i najlepszego przyjaciela Jerzego.
Pewnego dnia ta czwórka połączy siły i dokona brawurowej ucieczki na Litwę. Jednak nie będzie im dane długo cieszyć się powtórnym spotkaniem z bliskimi. Za chwilę bowiem wyruszy kolejna krzyżacka ekspedycja mająca na celu nawracanie pogan ogniem i mieczem. A wtedy Drużyna A będzie miała okazję pokazać na co ich stać w walce z niedawnymi ciemiężycielami.
"Kunigas" jest powieścią parahistoryczną, opartą na jednej z legend zamieszczonych przez Kraszewskiego w antologii "Litwa za Witolda". Trudno powiedzieć, jak wiele jest w niej prawdy, gdyż zakończenie przerasta o głowę wszystkie podnoszące morale i sławiące bohaterstwo historie, jakie kiedykolwiek słyszałam. Przyznam, że ostatni rozdział sprawił, że dosłownie opadła mi szczęka (opadła ona zresztą także będącym jej świadkami Krzyżakom). I dla ostatniej sceny warto przeczytać Kunigasa, nawet, gdyby reszta książki trąciła myszką.


We wstępie wyczytałam, iż Litwini w XIX wieku, w miarę budzenia się ich świadomości narodowej, chętnie korzystali z dorobku Kraszewskiego w dziedzinie etnograficzno-literackiej. Te wszystkie legendy, które on spisywał, to było ostatecznie ich dziedzictwo narodowe.
Nie wiem, na jakim dokładnie etapie znajdował się rozwój litewskiego nacjonalizmu w momencie, gdy książka po raz pierwszy ujrzała światło dzienne. Nie wiem też, jak wówczas wyglądały (i czy w ogóle były) jakieś antagonizmy polsko-litewskie. Nie mogę natomiast pozbyć się myśli, że JIK za pomocą "Kunigasa" i jego zakończenia próbował podrzucić Litwinom kukułcze jajeczko.
Efektowne było to zakończenie? Bardzo. Pokazali Litwini, że mają fantazję i charakter? Nie da się ukryć. A że przy okazji zdobyli pierwszą nagrodę w XIV- wiecznej edycji Nagrody Darwina?

Dlatego coś czuję, że tylko mocno okrojony Kunigas mógł stać się przebojem litewskich czytanek.

Zaintrygowanych zachęcam do przeczytania książki i sprawdzenia o co chodzi.

Tak, znowu Kraszewski. A wszystko przez to, że mam kolosalne zaległości, do wyboru ponad 10 książek, a jak przychodzi co do czego, to wybieram JIK-a, bo o nim najłatwiej mi się pisze.




źródło zdjęcia: smashwords.com

10 komentarzy:

  1. Bardzo lubię Twoje recenzje książek JIK-a i mogę je czytać w ilościach hurtowych! U mnie jedna przeczytana książka Kraszewskiego czeka w kolejce.
    Litewska Drużyna A bardzo mnie zaciekawiła, a zakończenie to już w ogóle tajemnicza sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:).
      Kusiło mnie, żeby w styku biblionetki ostrzec i je zdradzić, no ale udało się tego uniknąć.

      Usuń
    2. To tym bardziej jestem zaintrygowana. :P
      A swoją drogą sygnalizowany zamtuz, nawet nieoficjalny, w kontekście JIKowych opowieści to szok!

      Usuń
    3. Czemuż to? JIK zapewne z niejednego pieca chleb jadł. P.S. Nie tylko zamtuz, dość wyraźnie wspomina też o molestowaniu.

      Usuń
    4. Jeśli jadł, skrzętnie to ukrywał - często kreuje się na obyczajowego moralizatora. :) Chyba, że w celach poznawczych robił sobie jakieś wizje lokalne. :)

      Usuń
    5. Lirael,
      i tak go papież wzywał na dywanik, żeby pisał jeszcze "moralniej". Święty raczej nei był, pamiętasz tę historię Książkowca o romansie z jakąś Wiedenką?

      Usuń
  2. Ojej, przecież ja tę książkę czytałam, ale tak dawno, że gdybyś nie przypomniała jej to samej tytuł by mi na myśl nawet nie przyszedł. W młodości bardzo już odległej uwielbiałam Kraszewskiego i czytałam co leci. Historyczne, społeczno obyczajowe. Kiedyś muszę sobie jeszcze " Chatę za wsią poczytać" by przypomnieć sobie Azę, Cygankę.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio złapałam drugi oddech. Czytałabym JIKa nawet więcej, gdyby nie konieczność opisywania.
      Mam nadzieję, że kiedyś uda Ci się tę chatę przeczytać (a może i opisać:)). Pozdrowienia.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. No ta nie w pani stylu jest raczej:).

      Usuń