wtorek, 8 lutego 2011

"Raj tuz za rogiem"- Mario Vargas Llosa


Flora Tristan, francuska anarchistka z pierwszej połowy XIX wieku, półkrwi Peruwianka i jej wnuk Paul Gaugin.
Obydwoje byli ludźmi z misją. Chcieli zmieniać świat wokół siebie, żyć inaczej, tworzyć nową rzeczywistość materialna bądź artystyczną, czyli po prostu- szukać raju, tyle, że na ziemi.
Ze zmiennym powodzeniem.
Mario Vargas Llosa oferuje nam dwie, dość wyczerpujące biografie tych niezwykłych ludzi, nie narzuca się z komentarzem, ale oferuje tyle szczegółów, że interpretacje narzucają się same. Tyle, że pewnie każdemu inne.

Flora Tristan, po niezwykle ciężkich doświadczeniach życiowych (przemoc seksualna w małżeństwie, molestowanie dzieci), postanowiła stworzyć świat, w którym cierpienia, podobne do jej własnych nie będą już możliwe i stała się głosicielką nowej rewolucji- wyzwolenia robotników i emancypacji kobiet. Kwestie socjalne zresztą pasjonowały ją mniej, były jedynie środkiem do realizacji celu, a celem tym było wyzwolenie kobiet z seksualnej opresji (przede wszystkim małżeństwa, ale także prostytucji). Na drugim miejscu stawiała likwidację wyzysku kobiet przez instytucję rodziny. Sprawy typowo robotnicze (opieka zdrowotna, lepsze szkolnictwo, ubezpieczenia) były dla niej tylko lewarem dla jej podstawowych haseł.
Tyle, że zmiana świata to dość ambitne zadanie jak dla jednej osoby. Flora jednak postanawia się jej podjąć. Autor prowadzi nas przez ostatni rok jej życia- podróże, noclegi w kiepskich warunkach, spotkania z robotnikami, szykany policji, zmęczenie, coraz większe cierpienia fizyczne związane z chorobą...po prostu trudne życie świeckiej misjonarki rewolucji.
Postać Flory budzi sympatię i współczucie, ale już nieco mniej sympatyczny jest jej kontekst- socjaliści utopijni, ze swoimi szalonymi ideami, które dobrze brzmią na papierze, ale słabo wypadają wprowadzone w życie (o czym świat przekonuje się niezmiennie od roku 1917). O dziwo- idee z obszaru ekonomicznego (w sensie dosłownym) zbankrutowały, ale postulaty obyczajowe mają się dobrze.
Część dotycząca Flory była dla mnie ciekawa przede wszystkim ze względu na dawkę wiedzy z historii idei (każdy ma jakiegoś bzika). Ta poświęcona Paulowi Gauginowi powinna zainteresować miłośników sztuki, skandali obyczajowych i horrorów medycznych (sporo miejsca zajmują opisy kolejnych stadiów syfilisu). Gdzieś na marginesie można sobie postawić pytania, co w zasadzie oznacza pojęcie "wielkiej sztuki", czy koniecznie wymaga ona niszczenia ludziom życia i ranienia kogo popadnie.
Można też spojrzeć na dwójkę bohaterów razem- Gaugin do jakiegoś stopnia był realizatorem testamentu swojej babki (a jeśli nie realizował jej idei, to na pewno niektóre z tych propagowanych przez jej kolegę Fouriera).
Można wreszcie nie zastanawiać się specjalnie, tylko przeczytać tę dobrze napisaną, malowniczą historię o mniej znanych aspektach XIX wieku.
Mam nadzieję, że lektura tej grubej, solidnie wydanej książki przyczyni się do czegoś więcej, niż tylko nadwyrężenia nadgarstka:).

10 komentarzy:

  1. Mnie się szalenie podobała.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie spowodowała jakąś straszną gonitwę myśli. Ale o wszystkim nie napisałam, bo w końcu okazałoby się to pewnie odstraszające a nie zachęcające:).

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie potrafię się do niego przekonać. Czytałam "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" i mnie nie porwało jakoś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Grzecznie czeka na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam kiedyś "Ciotkę Julię i skrybę". Podobała mi się, ale była to książka lekka, łatwa i odprężająca - ot, romansik przeplatany do bólu melodramatycznymi, ale zadziwiająco wciągającymi radiowymi nowelami - a więc nie jest to najwyraźniej reprezentatywna próbka twórczości Llosy, który z tego co wiem najczęściej porusza w swojej twórczości poważniejsze tematy - jak w "Raju tuż za rogiem". Chciałabym go poznać od tej drugiej, bardziej zaangażowanej strony, a po Twojej recenzji jest duża szansa że to poznawanie rozpocznę od tej książki. :) A że ze spisania całej gonitwy myśli zrezygnowałaś - szkoda, ale rozumiem, też się staram powstrzymywać od przesadnego czytelniczego uzewnętrzniania, choć różnie mi to wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja na nią czekam, jestem zapisana w kolejce :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Viconia-
    "Szelmostw.." nie czytałam:(, więc nawet z Tobą nie podyskutuję co i dlaczego.

    Bujaczek-
    Zazdroszcze dobrze zaopatrzonej pólki:).

    Naia-
    nie chciałam umieszczać w recenzji więcej, niż autor umieścił w książce:). Nie wiem, czy "Julia" jest taka niereprezentatywna, sporo u MVL takich ksiażek "niezaangażowanych".

    Karolina-
    :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Raj tuz za rogiem już za mną :)
    Nie minęła mi jednak chęć na dalsze spotkania z Llosą. Następne będą Szelmostwa, spodziewam się dobrej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No to cieszę się, że konfrontacja wypadła pozytywnie:).
    Pozdrawiam:).

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie leży na mojej półeczce po ostatnich zakupach w Empiku i czeka na swoją kolejkę. Ale kolejka jest nieco dłuuuga.
    Małgosia

    OdpowiedzUsuń